[obijam się]

Obijam się w tej CiemnościO różne kawałeczki siebie.Czasem boli.

Obijam się w tej CiemnościO różne kawałeczki siebie.Czasem boli.

Żyć tak,Żeby na koniecTen świat spojrzał i powiedział: Ona była najlepszymCo mi się kiedykolwiek przytrafiło.

Taka chcę być oświeconaI nie czekać, i być w tu i terazAle i takOdliczam minuty do Ciebie.

Jak ludzie mnie będą pytaćjak było w tej Ciemnościto powiem, że trochę trudnoa trochę normalnie.Trochę wspanialeA trochę nudno.

Moje serce jest czarneMoje oczy są czarneCała jestem czarnaA i tak jestem światełkiem

Wczoraj było tak wybitnie pięknieA dziś jest inaczejI aż trudno uwierzyćŻe to też jest święte

Jak by to było nigdy na nic nie czekać?Jak byś żyła, nie czekając? I jak by to było nie oporować?Na co byś wykorzystała tę energię i czas? I jeszcze, jak by to było nie oczekiwaćtylko po prostu tworzyć? (two-żyć?)

Gdy jestem Poetkąto moje myśliporządkują się w wersy. Nie płyną szalonym, dzikim strumieniemTylko ustwiają się w kolejceCzekając na zapisanie. Lubię to.

W ciemności wszystko jest tak samo święte.Mycie zębów. Medytowanie. Robienie kupy. Śpiewanie mantr i macanie w poszukiwaniu zagubionej frotki. Wszystko ma takie samo znaczenie.

Niech Miłość we mnieRozpuści wszystkie kawałeczkiNie-Miłości. To nie jest bolesny proces.